Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY -> PENTAGRAM -> DROGA DO „PRAWDZIWEGO POMOCNIKA”  

DROGA DO „PRAWDZIWEGO POMOCNIKA”

 

Ten, kto chce pomagać, pomoc otrzyma. Każdy człowiek popychany jest przez dwie siły: pragnienie i chęć. Podczas przeżywania swojego życia, doświadcza on, jako rezultatu swojego pragnienia i chęci, radości i smutku w ich ciągłej, zmiennej grze.

 

Wielu ludzi odbiera to prawo jako zrozumiałe samo przez się. Idą oni drogą od narodzin do śmierci; bo takie przecież jest życie. Pragnienie – chęć – radość – ból... pragnienie – chęć – radość – ból... Lecz istnieją też ludzie, którzy takiego biegu spraw od pewnego momentu już nie mogą zaakceptować. Często rozwiązaniem jest w takim przypadku głęboko odczuwany ból, spowodowany własnym cierpieniem lub cierpieniem bliźnich. Ten, kogo w głębi jądra duszy dotknie ból, nie może się już tak łatwo od niego uwolnić.

 

W człowieku, który zebrał takie bolesne doświadczenie, powstaje nieodwołalne pytanie o sens życia. Dla niego rozpoczął się etap poszukiwania. Jest to nowa faza w jego życiu, pełna dręczących pytań, trudności i błędów, ale także pełna szczególnych zdarzeń i spotkań. Zależnie od tego, jak poszukujący stoi w życiu, otwierają się teraz różne drogi, drogi, które wszystkie prowadzą do tego samego celu: do rozwiązania życiowej zagadki.

 

Chcielibyśmy teraz przyjrzeć się poszukującemu na ścieżce, na przykład filantropowi. Co się z nim stanie? Jak my byśmy postąpili w takiej sytuacji?

 

Przede wszystkim każdy, kto nastawiony jest przyjaźnie do ludzi, doznawać będzie bólu z powodu cierpienia przeżywanego przez bliźnich. Ponieważ nie może on już i nie chce z powrotem popaść w monotonię codzienności, a ponaglany jest przez współczucie, to stara się pomóc swym bliźnim. Nie mówi, lecz działa. Ponosi być może wiele ofiar, aby osiągnąć cel. Szukając właściwej metody, otrzymuje cudowną książkę: „Głos ciszy”. Otwiera ją – czyż człowiek nie otrzymuje zawsze tego, co jest mu potrzebne? – i czyta:

 

Niech Dusza twa użyczy ucha

na każdy okrzyk bólu

jak lotos, co serce swe obnaża,

by poić się porannym słońcem.

 

Nie pozwól, by Słońce to gorące

osuszyło choć jedną bólu łzę, nim ty sam

zetrzesz ją z oczu cierpiącego.

 

Lecz pozwól, by każda paląca ludzka łza

spadła na serce twoje i tam pozostała,

a zetrzyj ją dopiero wtedy, gdy ból, który

ją wywołał, minie.1)

 

Wzmocniony tymi słowami, ze świeżą siłą idzie z pomocą swoim bliźnim. Jednak wcześniej czy później przychodzi moment, w którym zauważa on, że tak naprawdę to nie jest w stanie pomóc innym. Bolesne doświadczenie! Chociaż czyni on to, co w jego mocy, postępując z wielką miłością i ciężko pracując...to faktycznie innym nie pomaga. Ofiarowuje im co najwyżej trochę pocieszenia czy chwilowej ulgi, tymczasowego zapomnienia o rzeczywistości. Lecz o „prawdziwej pomocy” nie może być mowy.

 

KAŻDY CZŁOWIEK KIEDYŚ TEGO DOŚWIADCZY

 

A przecież jest to to, czego pragnie on z całego serca! Naprawdę chce pomagać! Zrozpaczony pyta, jak powinien w takim razie postępować. Nie może już dłużej żyć tak jak do tej pory, gdyż to nie rozwiązuje jego problemu. Rozczarowany przystaje. Serce jego wypełnia pragnienie, aby ulżyć bliźnim w cierpieniu.

 

Ponieważ jego pragnienie jest szczere, to poszukujący, którego obserwujemy – wstępuje w następną fazę. Głęboko rozmyślając nad istotą bólu i cierpienia, zwraca się ponownie ku „Głosowi ciszy”. Od nowa czyta ten sam tekst, lecz tym razem bogatszy o pewne doświadczenie. Czyta innymi oczami, i powoli zaczyna pojmować.

 

CZYTA ON:

 

Te łzy, o ty, który masz serce pełne litości, są strumieniami, które nawadniają pola wyrozumiałości nieśmiertelnej. To na tej glebie wyrasta północny kwiat Buddy, którego trudniej znaleźć i rzadziej oglądać można niż kwiat z drzewa Vogay. On jest nasieniem uwolnienia od ponownych narodzin. Oddziela on Arhata od walki i żądzy, prowadzi go przez pola Bytu do pokoju i rozkoszy, jakie znane są jedynie w krainie Ciszy i Nie–bytu.2)

 

Jego pragnienie, aby zrozumieć, w jaki sposób można „naprawdę” pomóc bliźnim, pozostaje nie umniejszone. I tak dojrzewa w nim wgląd, że to w jego własnym wnętrzu coś musi się wydarzyć. W jego sercu musi rozwinąć się nasienie. Nasienie uwolnienia od ponownych narodzin! Lecz by żądać takiego wzrostu, musi on najpierw sam zniknąć, rozwiązać się. I tu pojawia się nowy problem: W jaki sposób człowiek może się uwolnić od prawa ponownych wcieleń? Co trzeba w tym celu uczynić?

 

I CZYTA ON:

 

Zabij pożądanie; lecz kiedy je zabijesz, bacz, aby z martwych znów nie powstało.3)

 

Następuje jeszcze wiele wskazówek. Odważnie przechodzi nasz poszukujący do praktyki. Próbuje wskazówki zamienić w czyn. Stara się i próbuje zabić swe pragnienia. Nasienie musi przecież zakiełkować i kwiaty muszą zakwitnąć, jeśli chce on stać się „prawdziwym pomocnikiem”! Po niezliczonych rozczarowaniach pojmuje jednak, że sam swego pragnienia nie zabije.

 

Rozczarowany, lecz bogatszy o kolejne doświadczenie, znajduje się znowu w pierwotnym punkcie wyjścia. Jeszcze cały czas nie jest w stanie innym „naprawdę” pomóc. Lecz pragnienie, aby móc to uczynić, jeszcze go nie opuściło. Pyta się zatem, co nie zgadzało się ze wskazówką z książki: zabij pragnienie. Bo przecież jest tam czarno na białym, i tego przecież on chce!

 

Nie poddaje się. Siła jego uczciwego pragnienia doprowadza go do kontaktu z innymi ludźmi i z inną literaturą. Widzi teraz, że już od stuleci ludzie – w grupach i indywidualnie – pasowali się z tymi samymi pytaniami. Jak nasienie może zakiełkować? W jaki sposób kwiat dochodzi do rozkwitu? Co trzeba zrobić? Jak człowiek zabija swe pożądanie, co to w ogóle jest „pożądanie”? Zaczyna też rozumieć, że od stuleci dawano wskazówki dla rozwiązania tej zagadki. Uniwersalne wskazówki, różniące się jedynie niuansami, zależnie od kraju i czasu, w którym były przekazywane. Znajduje on Bhagavad Gitę, Tao Te King Lao Tse, Biblię, Wołanie Braterstwa Różokrzyża.

 

W TEJ OSTATNIEJ KSIĄŻCE CZYTA:

 

Pożądanie jest siłą nie z tego świata i siła ta może się wypełnić jedynie w królestwie, które nie jest z tego świata. [...] siła, która wypełnia naszą krew, płoszy dzień i noc, abyśmy w ten sposób całkowicie, ale to znaczy naprawdę całkowicie zagonili siebie w nas samych na śmierć. I wtedy, wtedy szukamy tajemnicy zbawienia.4)

 

Ten, który tak szukał, otrzymuje teraz odpowiedź na swoje pytania. Poznaje, że siła pożądania tkwi w człowieku tak, że nie da się jej wytępić. Poznaje on, jak ta siła go ponaglała. Pożądanie może się wyrażać na wszystkich płaszczyznach, od najniższej do najwyższej. Także w chęci niesienia pomocy ludziom albo w chęci, aby im „naprawdę” pomóc. I ponownie czyta on w „Głosie ciszy” o tym szczególnym kwiecie. Czyta, że musi uniwersalne wskazówki zastosować w praktyce. Czyta o misterium Chrystusa, które rozwija się przed każdym człowiekiem, który jest do tego gotowy. I wie on, że teraz nadszedł dla niego czas.

 

Patrząc wstecz na drogę, którą przeszedł, widzi swoje poszukiwania i wysiłki i jedyny cel swoich dążeń. Czyż nie musiał być doprowadzony do granicy swoich możliwości, aby móc wejść w następną fazę? Teraz stojąc na granicy wie, że ponieważ sam tak bardzo szczerze poszukiwał i dążył, to teraz jemu samemu udzielona zostanie pomoc, aby mógł stać się „prawdziwym” pomocnikiem. Jego zadanie staje mu wyraźnie przed oczami:

 

KIEDY

 

{...] jest w stanie i jest gotowy zabić pierwsze pożądanie, w którym przeminie w Chrystusie, dokonuje się magiczny cud.5)

 

Wie on, że jest gotowy i wie, że jest w stanie. Pełen ufności oddaje się misterium Chrystusowemu, aby w ten sposób przekształcić się w „prawdziwego” pomocnika.

 

Każdy człowiek kiedyś tego doświadczy.

 

 

 

 

1,2 i 3)   The Voice of the Silence [Głos ciszy], H.P. Blavatsky, The Theosophical Publishing House, Wheaton, Ill. U.S.A.

4 i 5)      J. v. Rijckenborgh, Der Ruf der Rosenkreuzes Bruderschaft [Wołanie Braterstwa Różokrzyża], Rozekruis Pers, Haarlem, 1966

 

 
 

© 1996-2004 Lectorium Rosicrucianum