‘Ten Inny’ ukryty jest w
nie-byciE
‘Jedynie
tobie, człowiekowi, przynależny jest rozwój, wzrost odpowiadający wolnej woli.
Nosisz w sobie zalążek wszechogarniającego życia.’
Powyższe słowa, wypowiedziane przez
Giovanniego Pico della Mirandola (1463-1494) w De dignitate hominis (O
godności człowieka), wśród wielu ludzi poszukujących prawdy znajdują przychylny
oddźwięk. Mirandolla stwierdza, że w swej najgłębszej istocie człowiek jest
istotą niezależną. Jest on zdolny swój rozwój wziąć we własne ręce, określić i
ukształtować swe życie.
Boska zasada spoczywa ukryta w człowieku!
To, co pochodzi z porządku boskiego, musi posiadać całkowicie inne właściwości,
niż te, które podporządkowały człowieka prawom samoutwierdzania i ziemskiej
egzystencji. Do właściwości tych z pewnością należy wolność bycia sobą i
wolność działania.
Współczesną myśl połowy XX wieku od czasów
włoskiego Renesansu dzieli ponad 500 lat europejskiej kultury. Egzystencjaliści
lat 50-tych, m.in. Jean-Paul Sartre, Luis Ortéga i Albert Camus całkowicie
inaczej postrzegali obraz człowieka. Jean Paul Sartre godność przypisywał
człowiekowi jedynie wtedy, gdy ten angażuje się w coś. Istotnym, a nawet - i to
w najprawdziwszym sensie tego słowa - zasadniczym, było dlań ‘zaangażowanie’.
Albert Camus odkrył natomiast, że o własnym rozwoju można mówić dopiero wtedy,
kiedy człowiek dochodzi do absurdu, a mimo to potrafi wytrwać w swym dążeniu.
CzyŻ boska zasada
nie jest podstawĄ, z którĄ da się pracować?
Jak wielu innych, także i obaj wspomniani
wyżej myśliciele odrzucali metafizykę. Stali na stanowisku, że współczesny
człowiek nie jest w stanie niczego zrobić z koncepcjami takimi jak
‘transcendentalność’, czy ‘boskość’, gdyż nie da się z nimi pracować. Człowiek
prawdziwie poszukujący prawdy nie może się jednak zgodzić z takim postawieniem
sprawy. Po pierwsze, ponieważ nauczył się postrzegać scenę życia i śmierci,
która trzyma człowieka w swym uścisku, jako ład ratunkowy, który pochodzi z
pierwotnego życia i którego zadaniem jest podtrzymywanie człowieka po jego
upadku; po drugie, ponieważ na bazie własnych doświadczeń może potwierdzić, że
istnieje życie boskie; i po trzecie, ponieważ rozpoznał już, że negacja
boskości jest chorobą, która atakuje i niszczy podstawy egzystencji.

Zaakceptujcie swój
los jako najlepszy z możliwych
Egzystencjaliści nie umieliby wyobrazić
sobie tego, że w człowieku może istnieć cokolwiek takiego jak współgrająca ze
źródłem życia boska iskra. Niemiecki polityk i ekonomista Karl Marx (1818-1883)
głosił, że zamiast być podmiotem produkcji, człowiek stał się środkiem
produkcji. Friedrich Nietzche (1844-1900) pragnął z kolei pogodzić
człowieka z jego losem. Do zachodniej filozofii wprowadził koncepcję ‘amor
fati’ (pokochaj swój los). Zaakceptuj swój los jako najlepszą możliwość,
jaką mogłeś otrzymać. W rezultacie swych wewnętrznych poszukiwań jednocześnie doszedł
też do stwierdzenia, że bóg Chrześcijaństwa jest bogiem martwym, który ogranicza
indywidualne decyzje człowieka i redukuje barwną ludzką osobowość do poziomu
posłusznego zwierzęcia stadnego.
Niezależnie od tego, czy mówiło się o bogu
kościoła, czy o wzniosłym ideale jakiegokolwiek rodzaju ideologii, słowo bóg
było dla egzystencjalistów pojęciem martwym. Bowiem współczesny człowiek
istnieje i sam określa się przez wybory, jakich dokonuje.
Przed drugą wojną światową zarówno Sartre
jak i Camus byli wpływowymi dziennikarzami. W czasie wielkiego konfliktu
pomiędzy Aliantami a państwami Osi należeli do lewicowego skrzydła ruchu oporu.
Po roku 1945 wystąpili publicznie ze swymi początkowo niepopularnymi poglądami.
W latach pięćdziesiątych wzbudzali wiele kontrowersji. Kościoły, władza i
burżuazja silnie przeciwstawiały się ich koncepcjom i wnioskom, na tyle, na ile
były one w stanie podążać za nimi i zrozumieć je. Nawet w środowisku samych
egzystencjalistów Sartre i Camus również doprowadzali do poważnych konfrontacji
i dopiero w latach sześćdziesiątych ruch studencki entuzjastycznie podchwycił
ich idee. W okresie tym Sartre, posługujący się sloganem Engagement (zaangażowanie),
powoli stawał się czołową postacią intelektualizmu.
Uomo universalis zdetronizowany przez
Egzystencjalizm
Punkt wyjścia egzystencjalizmu wydaje się
diametralnie nie zgadzać z hasłami Pico della Mirandoli. W dużym uproszczeniu
sądził on, że każdy, kto wierzy w swoje możliwości, dzięki wrodzonym i nabytym
zdolnościom może sam decydować o swym rozwoju ku wszechogarniającemu życiu.
Idealny uomo universalis (człowiek
wszechstronny) jest niewątpliwie pojęciem mogącym podobać się każdemu. Na jego
podstawie Picco della Mirandola zbudował futurystycznie ukierunkowany program,
program rozwoju. Z tego punktu widzenia nie istniały żadne przeszkody. Każdy,
kto w całkowitym samopoddaniu zbliżyłby się do tej idei, otrzymałby wszelkie
możliwości po temu, aby osiągnąć wolność i doświadczyć jej. Egzystencjaliści
tymczasem taki stan rzeczy negowali. Zgodnie z ich teorią, należałoby raczej
używać swych najlepszych zdolności i dokonywać jak najlepszego wyboru w obrębie
możliwości narzucanych przez dominujące okoliczności zewnętrzne. Obraz ten dobrze
pasuje do współczesnego stylu myślenia. Jednak rezultat okazuje się być wręcz
przeciwieństwem wewnętrznej wolności! Można by więc pomyśleć, że obraz jest
nieco zbyt idealny. Gdy mowa jest o wolności wyboru, współczesne czasy wskazują
na coś raczej przeciwnego.
W czasach wczesnego Renesansu sytuacja wyglądała
z pewnością inaczej. Wielu ludzi zdecydowało się na drogę wytyczoną w Godności
Człowieka. W stosunkowo niedługim czasie wielu myślicieli, poetów, pisarzy,
mistrzów- budowniczych, malarzy i rzeźbiarzy udowodniło, że inspirowały ich poglądy
Pico della Mirandoli. W przeciągu około stu lat średniowieczna Europa
przemieniła się w młode, tętniące życiem społeczeństwo państw-miast.
Kultura, studia i rozwój duchowy zasadniczo
stanowiły do tego czasu domenę klasztorów. Teraz nastąpił burzliwy okres
całkowicie przełamujący wcześniejsze ograniczenia. Nowa, lżejsza i bardziej
harmonijna architektura zaczęła ozdabiać młode i pełne witalności miasta.
Budynki miejskie, pałace i wille zdobiono posągami, malowidłami i obiciami
niespotykanej dotąd piękności. Niemal wszędzie bujnie rozkwitała literatura, a
dzięki opanowaniu sztuki druku z jej bogactwa korzystał cały kontynent. Duchowa
‘wiosna’ ogarnęła całą Europę, a pierwsze pąki zakwitły w północnych Włoszech!
Jak wiadomo, w okresie tym wyznaczone
zostały kluczowe trendy kulturowego rozwoju Europy. W różnoraki sposób dały o
sobie znać, między innymi, pisma hermetyczne, przetłumaczone z greki oraz z języka
arabskiego. Dzięki temu społeczeństwo przeżywające ponowne duchowe przebudzenie
otrzymało dostęp do prastarej mądrości. I tak słowa Hermesa zaczęto czytać w
całej Europie.
Giovanni Pico della Mirandola był jednym z
prawdziwie renesansowo wszechstronnych geniuszy. Wyróżnił się między innymi
tym, że dążył do scalenia całej mądrości tamtego okresu na forum międzynarodowym.
W 1486 r. napisał 900 tez i na własny koszt zaprosił na dyskusję do Rzymu
wszystkie ówczesne najsłynniejsze umysły Europy. Idea ta została jednak
zablokowana przez papieża, który zakazał organizacji tego spotkania.
ZnieksztaŁcanie i
deformacja odnawiajĄcych idei
Historycy kultury odnotowują, że począwszy
od Renesansu poprzez wszystkie późniejsze epoki, pisma Hermesa znajdujące się w
obiegu wywarły znaczący wpływ na tworzące się w Europie duchowe trendy. Jednak nauki
Hermesa nigdzie nie ujrzały światła dziennego w całej swej doskonałości i
czystości. Zawsze pojawiały się
zmienione, zniekształcone, poddane różnym
manipulacjom.
Gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy?
W najlepszym wypadku - w niezrozumieniu. Jednak wielu okaleczeń dokonano przez
świadome wprowadzenie modyfikacji zgodnych z interesem władzy.
W ten sposób, z niezwykłą wprost mocą i
stanowczością kościół i państwo dopasowywały kształt hermetycznych idei do
obowiązującego schematu: „Postępuj jak umiesz najlepiej i podporządkuj się
panującemu prawu. Wolność w niebie i szczęście wieczne staną się wówczas twoim
udziałem”. Z pierwotną myślą hermetyczną nie ma to nic wspólnego!
W biegu historii czy to jednostki, czy też małe
grupy ludzi wielokrotnie podejmowały próby oczyszczenia okaleczonych pism
hermetycznych z powstałych przekłamań. Ludzie ci pragnęli powrócić do punktu
wyjścia wskazanego przez Pico della Mirandolę. Często działali w obrębie
kościoła mając nadzieję na jego odnowę, a gdy okazywało się to niemożliwe zajmowali
miejsce na zewnątrz tej jakże potężnej instytucji, co jednak często kończyło
się katastrofą.
Mniej lub bardziej nieskażone pisma
hermetyczne przewijają się w historii Europy niczym szkarłatna nić. Pierwsze
skazy w tym trendzie zaczęły wychodzić na światło dzienne dopiero w połowie XIX
stulecia. Stało się wówczas oczywiste, że człowiek nie jest w stanie pracować
na bazie różnych utopijnych obrazów. Europa skonfrontowana została z Miastem
Boga Augustyna. Tomasz Moore miał swoją Utopię, Kalwin zbawienia
upatrywał w utworzeniu państwa-miasta Genewy, Johann Valentin Andreae
naszkicował Christianopolis, Campanella - Miasto Słońca, a Sir
Francis Bacon w Nowej Atlantydzie przedstawił zarys społeczeństwa idealnego.
Jeszcze inni zakładali wspólnoty mające na celu odseparowanie się od świata i
podążanie własną drogą. Pojawiły się nowe ideologie głoszące nowe tezy i wielu
podążyło za nimi.
NOWA STROFA W STAREJ PIEŚNI
Mogłoby się wydawać, że po tylu wysiłkach ziemia
powinna stać się już niebiańską planetą, na której występowałyby nieprzeliczone
formy idealnych społeczności. Jaka jest rzeczywistość - każdy widzi. Nie musi
to być wina ideałów. Jednak w biegu czasu wszystkie one wypierały się
wzajemnie, jeden po drugim, zgodnie z prawami tego świata. Ukazanie się Prawa
Platona zaowocowało tym, że wiele wybitnych umysłów zaangażowało się w pracę
nad rozwojem idealnej formy społeczeństwa. Jednak opór materii sprawił, że ich
idee pozostały ograniczone i bezużyteczne. Każda taka próba wydaje się niczym
nowa strofa w starej pieśni. Dana idea nabiera kształtu w wyniku pracy grupy
pionierów. Początkowo rezultaty są zachęcające, jednak przeocza się w tym
miejscu naturę człowieka.
Zapoczątkowany w dobie Renesansu rozwój
myślenia trwał aż do połowy XIX wieku. Wybitni myśliciele coraz to na nowo
odwoływali się do podstawowej idei funkcjonalnego, idealnego społeczeństwa.
Człowiek powinien być szczęśliwy, gdyż żyłby w zgodzie z prawami tej formy
społeczeństwa. Jednak już w samym ich zarodku, natura ludzka zablokowała
rezultaty takich dążeń.
UdziaŁ w
przepowiedzianym szczęściu
Niewątpliwie istnieją czynniki, które nie
ułatwiały pracy — pionierom nie było łatwo ani lekko. Bogaci mieszczanie, wielu
uczonych oraz stan duchowny odnosili się do nich z cynizmem i awersją.
Decydującym czynnikiem w Europie był pieniądz, na drugim zaś miejscu - kwestie
militarne. Europa wielokrotnie doznawała cierpienia i doznaje go nadal. Coraz
to na nowo wystrzały zakłócały harmonijne unisono Zachodu. Idealny model
państwa może funkcjonować jedynie wtedy, gdy dotyczy ludzi podobnie myślących.
Zaledwie bowiem, gdy rozsądne współegzystowanie wydaje się już być możliwe,
dochodzą do głosu i zajmują przeciwne stanowisko mniejszości oraz ci, których
poglądy są inne. W ten sposób powstają coraz to nowe ośrodki niepokoju. W
międzyczasie mieszkańców kontynentu wciąż przybywa, a każdy chce mieć swój
udział w przyobiecanym szczęściu.
Koniec pieśni zawsze jest taki sam: idealne
społeczeństwo nie istnieje. Niezmienna wewnętrzna wolność w obrębie ziemskiej
natury nie jest możliwa. Czy to poprzez mistycyzm, czy przez zdrowy rozsądek,
jakkolwiek by nie próbować, nie da się osiągnąć prawdziwego oświecenia bez
jeszcze jednego zewnętrznego czynnika.
Oświecenie bez
Boskiego SŁońca jest niemożliwe
Tak samo, jak człowiek nie znałby dnia bez
światła zwykłego materialnego słońca, tak samo jego duch nie może doznać
oświecenia bez światła boskiego Słońca. Wewnętrzne oświecenie nie może nastąpić
w wyniku rozwoju ziemskiej ludzkiej istoty. Pisarz i filozof Karl von
Eckartshausen w następujący sposób odpowiedział na natchnione przemyślenia Rousseau:
„Oświecenie? Ludzkiego zrozumienia nie da
się oświecić. Jedynym, co może przynieść oświecenie, jest boski Duch!”
Egzystencjaliści, tacy jak Camus i Sartre,
nie śpiewali nowych pieśni. W przekonujący sposób wskazywali na niezmienny
refren: zrozumienie nie prowadzi do oświecenia człowieka. Skłonni byli zgodzić
się z tą ideą, natomiast druga część wypowiedzi Karla von Eckartshausena nie
prezentowała ich zdaniem godnej uwagi alternatywy. Camus przekonywał, że nawet,
gdyby taka rzecz była możliwa, i tak by ją odrzucili. Nie można być
nadczłowiekiem, jeśli inni nie są w stanie w tym partycypować.
Absurdalność codziennego
Życia
Dlaczego, zdaniem egzystencjalistów,
oświecenie nie jest możliwe? Dlaczego człowiek nie może osiągnąć wolności?
Camus był zdania, że odpowiedzi na te pytania może udzielić jedynie człowiek,
który zdał sobie sprawę z absurdalności swojej sytuacji. W człowieku
żyje bowiem uparta, dręcząca i nieugaszona tęsknota za utraconą jednością.
Świat odrzuca ją. Człowiek rozgląda się wokół siebie, stara się nawiązać z tym
światem jakiś kontakt, zbudować związek i odkrywa jak nieprzyjazna i pusta jest
nasza ziemia. Cóż za absurdalna sytuacja! Co właściwie człowiek robi na tej
ziemi?
Powyższe rozpoznanie odegrało decydującą
rolę w poglądach Alberta Camusa. Czasami, spoglądając na tę absurdalność można
doznać nieodpartego wrażenia wyniesienia. W takim właśnie szczególnym momencie
w życiu rozpada się wszelkie poczucie codziennego bezpieczeństwa, a świadomość
w jednym przebłysku orientuje się jak dziwnym i wrogim jest dla człowieka ten
świat.
„Ogarnia nas nieodparte poczucie
wyobcowania i nagle, niespodziewanie zauważamy, że świat się ‘zamknął’. Później
zauważamy, jak obcy wydaje nam się kamień, jak bardzo leży poza naszym
zasięgiem, i z jaką intensywnością natura i krajobraz mogą nas zanegować...
Świat wymyka się nam i znów staje się sobą. Absurd rodzi się ze zderzenia
pytającego człowieka ze światem, który nonsensownie milczy.”
Albert Camus był żarliwym poszukującym,
który, tak jak wielu innych ludzi tamtych czasów rzucał wyzwanie ograniczeniom
swojego „ja”. Wszyscy oni zbadali cechy i możliwości osobowości i doszli do
stwierdzenia, że ziemska osobowość nie może oczekiwać wiecznego zbawienia ani
po tej, ani po tamtej stronie. Zasługa egzystencjalistów jest tym większa, że
nie obdarzyli nas żadną nową religią czy nauką o zbawieniu.
PrzeŁamanie swoich
wŁasnych zasad
Tak w każdym razie uważali. Sartre, na
przykład, postąpił wbrew własnym zasadom biorąc udział w rozruchach studenckich
w latach sześćdziesiątych. Camus widział w osobowości człowieka jej wielkość,
gdy człowiek ten potrafił nadać swoim działaniom w świecie jakieś znaczenie.
Obaj stali na stanowisku, że solidarność jest podstawą wszelkiego przewrotu,
ponieważ cierpiąca jednostka zdolna jest identyfikować się z innymi ludźmi
doznającymi bólu.
Każdy, kto szuka prawdy, może na długim
odcinku swojej życiowej drogi przyłączyć się do Alberta Camusa. Jego
poszukiwania i rezultaty, do których doszedł, są imponujące. Jednak na tych,
którzy naprawdę pragną odkryć prawdę i doświadczyć jej, czeka jeszcze coś
więcej. Wspaniałym odkryciem Różokrzyżowców jest mianowicie rozpoznanie tego,
że nie należą oni do tego świata.
Nieznana poŁowa
świata dotyka ludzkości
Jest to wiedza o tym, że ziemskie życie nie
jest całością egzystencji, dla której stworzony został człowiek. Istnieje
jeszcze druga, nieznana połowa świata, która dotyka człowieka! Wzywa go! Owa
nieznana część świata znajduje się zarówno na zewnątrz, jak i w nim samym. Jest
jednocześnie otaczającym nas wszechświatem i mikrokosmosem. W owej nieznanej,
niemalże nieistniejącej już części owej podwójnej istoty spoczywa, lub gorzej,
pogrążony jest jak w śmiertelnym śnie, prawdziwy człowiek. Jest to ta część
mikrokosmosu, której człowiek w wyniku własnego wyboru przez tak długi okres
czasu nie uznawał. W ten sposób pojawia się nowe zrozumienie, powstałe w wyniku
potężnej energii, która wyzwala się w momencie, gdy róża wysyła swój pierwszy,
silny impuls tego Innego.
Od tej chwili w tym nowym rozwoju towarzyszy
mu wgląd w przyczynę jego egzystencji w ziemskim świecie oraz nowa wiara, która
łączy go z tym innym światem.
Cechami charakterystycznymi tego rozwoju są:
·
rozpoznanie
absurdalności ludzkiej egzystencji we wrogim otoczeniu. Wiedza ta pielęgnowana
jest przez różę serca, która niepokoi człowieka swymi impulsami;
·
świadomość zjednoczenia
poprzez przeznaczenie człowieka;
·
szczere, pierwotne
Chrześcijaństwo ze współczuciem, które nie czyni z innych ludzi istot
zależnych;
·
nowa wiara w nieznaną
część świata, tak jak się o niej mówi np. w Fama Fraternitatis;
·
moc i siła nowego życia,
bezpośrednio działająca z owej nieznanej połowy świata. Na tej podstawie to, co
niemożliwe staje się możliwe, i znika absurdalność istnienia.
Jest to działanie Gnozy, obdarzająca
życiem wiedza o naturze Boga! Oświecenie w Duchu Boga i przez
Ducha Boga.