GNOZA JEST SAMA W SOBIE PROSTOTĄ
Szczególnie dla młodych ludzi ważne jest, aby do życia podchodzić z otwartymi oczami i aby rozpoznać swe miejsce w tym świecie.
Określenie tego miejsca, tak wyraźnie jak jest to możliwe, oznacza już wielki krok w kierunku uzdrowienia i uwolnienia.
Ten, kto daje sobie radę z niesieniem światła w ciemności i kto jest także gotów obiektywnie oglądać to,
co w tym świetle staje się widoczne, ma także odwagę niezbędną do tego, aby stanąć wobec faktów życia,
bez prób zmieniania ich według własnych upodobań. Oto dlaczego powracamy do aktualnej sytuacji życiowej,
aby - bez różowych okularów ‘ja’ - rozważyć kilka palących pytań stawianych przez poszukującego człowieka.
Młodzi ludzie koncentrują się. Egipt. Foto: Pentagram
Współczesny człowiek jest konfrontowany z pytaniami,
które już od wieków nurtują go i popychają naprzód w jego poszukiwaniach. Obecnie pytaniom tym bardziej,
niż kiedykolwiek przedtem towarzyszy nadmierna aktywność oraz wielki zamęt. Na wszystko i dla każdego istnieje odpowiedź,
wystawiana jakby na sprzedaż na corocznym jarmarku. Jakże ekscytujące jest wymyślanie odpowiedzi na te 1001 pytań!
Jest to emocjonujące i urozmaicone, móc tak po prostu mówić, co akurat ślina na język przyniesie bez żadnych zahamowań,
a czyniąc to przede wszystkim pozostawiać wszystko otwartym. Wtedy mówi się: „Dobrze, że o tym pomówiliśmy”.
Dobrze jest szukać, ale lepiej jest nie „znaleźć”. Byłoby to zbyt zobowiązujące, ponieważ „znalezienie” oznacza odpowiedzialność,
a któż chce ją ponosić? W niedawnej audycji radiowej uznany w Szwajcarii filozof powiedział z rezygnacją:
„Musimy niestety rozpoznać i wiedzieć, że nic nie wiemy... Tak, filozofia właściwie poniosła klęskę”.
Już od wieków zastęp uczonych zajęty był rozszyfrowywaniem centralnych problemów życiowych. Próbują oni rozwiązać zagadki l
udzkości i świata oraz zgłębić plan leżący za nimi.
Możemy, scharakteryzować nasze obecne czasy jako erę, otwartych pytań, ponieważ każda odpowiedź podana
przez uczonych daje początek nowym pytaniom. Nasz obecny czas charakteryzuje się eksplozją pytań.
Aby stworzyć pewien porządek w tym zamęcie, współcześni uczeni koncentrują się na takich pytaniach, jak:
Czym jest świadomość? Jak pracuje nasz mózg? Jak funkcjonuje siła ciężkości? Kiedy zaczęło się życie na Ziemi?
Jak powstało uniwersum? Czy istnieją istoty pozaziemskie? Czy ewolucja przebiega rzeczywiście przypadkowo?
Czy kiedykolwiek będziemy żyć wiecznie?
Bardzo trudne jest poszukiwanie prawdziwej odpowiedzi. Na czym powinniśmy się skupić? Gdzie są stałe punkty orientacyjne?
Gdzie jest nasza niezawodna zdolność rozróżniania? Gdzie znajdziemy wzór?
Świadomość maszyny?
Dlatego nie jest dziwne, że David Chalmers - dyrektor Centrum Badań nad Świadomością na Uniwersytecie w Arizonie - bada świadomość komputera i nie robi żadnej różnicy między istotą z ciała i krwi a istotą z metalu, plastiku i elektrycznych połączeń. Mówi on: „Jeśli możemy porozmawiać z komputerem o wszystkim począwszy od Kanta do Champions League (Liga Mistrzów), to jaka jest wtedy różnica między świadomością komputera a świadomością człowieka?”
Dlatego w rzeczywistości istnieją dwa stany życia, które zostają połączone ze sobą w pewnym momencie; jedno życie jest z ziemi, drugie z ciała słonecznego. Teraz pytamy was: „Które z tych dwóch jest ważniejsze?” Odpowiedź nie jest trudna: oczywiście życie słoneczne!
Jednakże oczywiste jest, że jak długo te dwa życia są połączone ze sobą dla wielkiego celu, nie powinniśmy mówić: „To nasze ziemskie życie nie ma żadnego znaczenia; jest w ogóle bezużyteczne”. Ponieważ nasze ziemskie życie musi wypełnić niezmiernie ważne zadanie w procesie, w którym dwóch musi stać się jednym. Jest więc jasne, że od wczesnej młodości ziemski człowiek musi przygotować się do zadania dla tego Innego w nim, słonecznej istoty ludzkiej. [...] A to jest możliwe tylko poprzez transfigurację ziemskiego człowieka, poprzez proces, w którym, jak mówi Biblia, ziemska istota ludzka nie musi umrzeć. Jak wiecie, tego w rzeczywistości szukają gorączkowo ludzie z kręgów naukowych: odsunięcia śmierci na tak długo jak to tylko możliwe, a potem... kto wie... pewnego dnia... jej neutralizacja.
Ale neutralizacja śmierci ziemskiej istoty ludzkiej była możliwa od niewyobrażalnie długiego czasu: poprzez transfigurację! Proces transfiguracji powoduje, że życie słoneczne, lub inaczej mówiąc wieczność, i ziemskie życie, to jest czas, stają się całkowicie jednią. Wszystko tymczasowe może być przyjęte do wieczności.
(J.van Rijckenborgh, Catharose de Petri: Reveille!)
Przy konwencjonalnym badaniu mózgu konfrontowani jesteśmy ze 100 miliardami komórek, które komunikują się ze sobą przez ponad 100 bilionów połączeń i 90.000 kilometrów „kabla”. I w jaki sposób powinno się szukać pozaziemskich żywych istot w uniwersum z szacunkowo 70 tryliardami słońc (cyfra 7 z 22 zerami!)? Ktokolwiek zabiera się do poszukiwania początku życia na Ziemi, ten musi cofnąć się o trzy do czterech miliardów lat, a gdy jeszcze także rozpatruje początek uniwersum, wtedy musi wziąć pod uwagę okres około 13,7 miliardów lat!
Astronomowie, którzy biorą pod lupę siłę ciężkości, doszli do wniosku, że zwykła materia stanowi zaledwie 4% masy wszechświata. Reszta zostaje zidentyfikowana jako tak zwana „ciemna materia”, o której się nic nie wie. Zatem już tylko na tej płaszczyźnie rozważań można sobie zadać pytanie: Jaka jest wartość teorii, która nie może objaśnić 96% uniwersum?
Te wywody pokazują wyraźnie, jak naglące jest poszukiwanie odpowiedzi na najważniejsze i najistotniejsze pytania, a także uwidaczniają jak bardzo złożone i jednocześnie ograniczone są sposoby obserwacji, zasady i metody stosowane przez człowieka w tych poszukiwaniach. To, że to parcie jest obecne akurat dzisiaj, ma związek z elektromagnetycznymi działaniami i wpływami ery Wodnika. Rok 2004 jest szczególnym rokiem, ponieważ na niebie panują praktycznie te same kosmiczne konstelacje jak przed 500 laty, w epoce Renesansu. Jak wskazuje nazwa, Renesans był czasem, kiedy rodziło się coś nowego. Jednak był też okresem pełnym znaków zapytania.
To samo ma miejsce dzisiaj. Rok 2004 jest dobrym początkiem dla fundamentalnej odnowy i przemiany. A zasadnicze pytania brzmią: Gdzie jest siła postrzegania, przy pomocy której można przekroczyć wszystkie granice? Co jest tym organem postrzegania, który jest konieczny do uwolnienia? Jaki jest plan uwolnienia? I jak może zostać urzeczywistnione uwolnienie?
Inteligentne poszukiwanie
Decydujące w tym poszukiwaniu jest, gdzie je zaczniemy, to znaczy z jakiej siły postrzegania czerpiemy? Do jakiego potencjału odkrywczego podłączamy się? Czy wybieramy rozum w mózgu, czy też wybieramy nasze centralne jądro duchowe? Mózg sięga jedynie tak daleko jak intelektualne myślenie, czyli nie dalej niż przestrzeń i czas. Filozofia Szkoły Duchowej wychodzi od tego, że iskra Ducha jest częścią wieczności i jako taka może wieczność otworzyć. Jest to takie proste. Jednakże człowiek opiera poszukiwanie tajemnic życia na rozumie kierowanym przez mózg i nie zdaje sobie sprawy, że poprzez ten wybór ogranicza zakres swoich działań i przez to poniesie klęskę. Czy takie podejście nie jest niemądre? Uwolnienie i plan stojący za nim mogą stać się tak realne i jasne, tak aktualne, że nie są grą umysłu czy wirtualnymi obrazami, lecz wymiarem życia, który jest połączony z praktyczną i możliwą do przejścia drogą. Jeśli wy, jako grupa młodych uczniów, rozpoznajecie, gdzie zaczyna się wyzwolenie, jak może być ono kontynuowane i dokąd prowadzi, to jako grupa jesteście wielką obietnicą dla nadchodzących czasów!
Uwolnienie nie może zostać przeprowadzone filozoficznymi dyskusjami i niekończącymi się rozmowami, nawet gdybyśmy mobilizowali wszelkie dostępne słowa, emocje i gesty. Żadne słowo, żaden dźwięk, żaden obraz, żadne działanie nie jest zdolne sprowadzić uwolnienia do tego świata, ani nas do niego katapultować. Chociaż próbuje się tego z coraz większą intensywnością. Pomyślcie tylko o pewnym rodzaju muzyki, z którym konfrontuje się dzisiaj młodych ludzi, która jest agresywnie prowokująca i przeraźliwie głośna.
Właśnie za pomocą muzyki można wpływać na istoty ludzkie. Przy muzyce zostają uaktywnione nie tylko ośrodki słuchu i ruchu, lecz także wszystkie centra odpowiedzialne za naukę, pamięć, uwagę, kreatywność i emocje. Eksperymenty naukowe pokazały, że muzyka może nawet zmieniać mózg. Oznaczałoby to, że mózg jest plastyczny, że daje się przekształcić. Czy możecie sobie wyobrazić, co to znaczy?
Wolny wymiar życia i właściwy zestaw instrumentów
Stąd pilna konieczność, żeby możliwie wcześnie takie fakty, związki i oddziaływania rozpoznać i przejrzeć. Wówczas może rozwinąć się zrozumienie, otwartość i dążenie do takiego wymiaru życia, który jest wolny od tych ograniczających wpływów. Dlatego Szkoła Duchowa Złotego Różokrzyża umieszcza w tym świecie rzeczywistość, która wykracza daleko poza czas i przestrzeń i poza jakąkolwiek pojmowalną aktywność człowieka tej natury. Szkoła Duchowa zajęła swoje miejsce w prądzie Gnozy, który jest czynny od czasu upadku ludzkości i nieustannie propaguje powszechne przesłanie wyzwolenia. Nie jest ona tylko wspólnotą religijnych ludzi i nie posiada tylko pewnej filozofii. Reprezentuje ona wszystko, co Gnoza - to jest prawdziwa wiedza - zawiera. Ta wiedza jest sama w sobie prostotą!
Może to brzmieć nieco przesadnie. Jak coś może być proste, jeśli świat i ludzkość są tak złożone i skomplikowane, jak przedstawiliśmy to powyżej? Dlaczego więc Mistrzowie Szkoły napisali tak wiele książek na tak wiele różnych tematów? Dlaczego pada tak wiele słów na odczytach, służbach i konferencjach?
Pomimo to jednak powtarzamy: wiedza, która jest Gnozą, jest sama w sobie prostotą. I dodajemy: jest ona tak prosta, że dziecko może ją zrozumieć.
Powodem, dla którego wszystko jawi się jako skomplikowane i prawie niepojmowalne, jest to, że instrument, którego używa osobowość naturalna do zdobycia wiedzy, jest fałszywy. Narzędzia zmysłowe i zwykły rozum, jako główne instrumenty postrzegania i rozważania człowieka, są dostosowane tylko do zewnętrznego zbierania wiadomości; mogą one coś spostrzegać i przetwarzać zawsze tylko powierzchownie, także jeśli chodzi na przykład o energię i centra sił w człowieku. Nie mogą one pojąć tego, co wszystko łączy - idei i planu, które stoją za tym.
Widzimy niezliczone gałęzie i liście drzewa, ale nie widzimy jego korzeni. Można także porównać funkcjonowanie zmysłów i rozumu do niszczarki do dokumentów. Zmysły rozdrabniają całość na tysiąc kawałków, tak że przesłanie jest już nieczytelne. Jak długo w ten sposób, mówiąc inaczej - głową do przodu, idziemy przez życie, zbierając informacje i może też jeszcze chcąc się przebić przez ścianę ‘ja’, tak długo jest nieuniknione, że kurz, który wznosimy, będzie pozbawiał nas oddechu.
„Kiss”
W różnorodności rzeczy i zjawisk tego świata nikt nie może w ten sposób rozwinąć skutecznej metody poznania. W związku z tym nie jest zaskoczeniem, że wielu tęskni za Mojżeszem, który schodzi z góry z dziesięcioma przykazaniami i stwarza jasność. Tak zwana autonomia i wolność w różnorodności stała się rzeczą niezwykle wyczerpującą. Życie jest dla człowieka wielką układanką, składającą się z niezliczonych elementów - z tym, że brakuje mu wzoru. Życie zawodowe jest dzisiaj bardziej skomplikowane i niejasne niż kiedykolwiek przedtem. Człowiek nigdzie nie może znaleźć stałego punktu odniesienia, nigdzie nie może zobaczyć zasady, która fundamentalnie wskaże mu drogę. „Idź swoją własną drogą; przecież jesteś autonomiczny” - mówi się do niego. Ale dokąd powinien się on zwrócić? Kiedy pojawiają się skomplikowane sytuacje, często słyszy się jako hasło: KISS. To znaczy „Keep it simple and small”, czyli „uczyń to prostym i małym”. My mówimy: „Szukaj prostoty!”. Tej prostoty trzeba szukać w korzeniu, w istocie rzeczy. To jądro ukryte jest w sercu, jest to róża serca. To tu leży siła wyzwolenia! Róża serca może poprowadzić człowieka poszukującego do jedności, nie jest ona częścią różnorodności tego świata. Róża serca jest częścią wieczności i z powodu tej przynależności posiada właściwość prostoty, ponieważ jest połączona z Bogiem, który sam jest jednością. Ta róża jest prostotą.
W duchowym centrum waszego bytu leży gotowy potencjał, który w określonych warunkach może zostać uwolniony. Ta siła - mówimy o kundalini serca - najpierw budzi wgląd, daje nową zdolność widzenia: myślenie i patrzenie sercem! Jest to rozróżnianie i poznawanie rzeczy z wnętrza, z jądra, ze środka. Kto tak „odwrotnie” myśli i rozpoznaje, widzi „prosto”, ponieważ widzi on różnorodność świata i ludzkości osadzoną w idei i w planie boskiej jedności. Wówczas znajduje się on także w samym pulsie życia, tam, gdzie rozwija się prawdziwe życie, gdzie zostaje napisana historia ludzkości i świata i gdzie dzieje się to, co jest istotne. Jest on wtedy blisko Boga, który jest w nim.
Poczucie prawdy
Nie ma to nic wspólnego z bliskością i rzeczywistością, jakich się usilnie poszukuje i jakie są sugerowane w tym świecie. I to z niemałym sukcesem, jeśli spojrzymy, jak kwitną sensacyjne wiadomości i audycje na żywo, tak zwane reality show. Zmysłowe zbliżenie do rzeczywistości tego świata nie jest tym samym, co zbliżenie do prawdy. Zbliżenie do prawdy może zostać osiągnięte dzięki obudzeniu róży serca. Z tego budzi się poczucie prawdy, powstaje oko dla prawdy. Naturalne zmysły i rozum z ich postrzeganiem pozwalają jedynie zbliżyć się do różnorodności widzialnego świata, jednak oddzielają nas jednocześnie od niewidzialnej prawdy jedności. Zmysły i rozum stwarzają odległość. I właśnie za pomocą tych zdolności chce się osiągnąć bliskość...
Dlatego w procesie uwolnienia decydującym czynnikiem jest przezwyciężenie ‘ja’ z jego zmysłami i rozumem, i wszystkim, co jest z tym związane - również eterycznie. To przezwyciężenie nazywamy endurą, „metodą” rozwiązania ‘ja’, by zmniejszyć odległość od prawdy, tak żeby różnorodność była rozumiana w prostocie. To rozpuszczenie ‘ja’ nie oznacza zniesienia życia. Wprost przeciwnie! Chodzi tu o zniesienie życia pozornego, wywoływanego i podtrzymywanego przez zmysły i rozum. A środkiem do tego jest siła Światła.
To, co czyni Szkołę Duchową czymś specjalnym, to jest to, że przez dziesiątki lat skoncentrowanej pracy - zawsze skierowanej na siłę nadnatury - uwolniła ona tak dużo siły, że rozwinęło się pole Światła. Stworzyła ona w tym świecie nowy kosmos, chronione pole. Ten dom, dom Światła, jest dzisiaj wyposażony we wszystko, co konieczne do odnowienia człowieka i świata. Mówiąc inaczej, jest on całkowicie „umeblowany”.
Dlaczego tak to wyrażamy? Aby wyjaśnić, że poszukujący uwolnienia i prawdziwie nowego domu, pierwotnego domu Boga, nie może wziąć ze sobą nic z „umeblowania” tej natury, jeśli ma zostać do niego przyjęty jako mieszkaniec. Aby zostać wpuszczonym do tego tak szczególnego domu, musi pozostawić wszystko, co dotyczy ‘ja’. Nie będzie mu wtedy niczego brakować. Otrzyma on wszystko, czego potrzebuje do uwolnienia. Nie trzeba też będzie płacić żadnego czynszu za nową siedzibę. Jedyną i nie do utargowania ceną jest ‘ja’, wszystko egocentryczne, co musi zostać poświęcone. Dlatego mówi się, że poszukujący prawdy musi być nagi, biedny i wolny od wszelkiego posiadania ‘ja’. Albowiem nowe mieszkanie powstaje w pierwotnej sile i z pierwotnej siły.
Nie słowa, lecz siła
„Moje królestwo nie jest w słowach, lecz w sile”, czytamy w Biblii. Siedzibą tej siły jest serce. To jest tajemnica: ludzie z aktywną różą serca mają do dyspozycji bardzo specjalny „organ”, który wprawdzie jest w nich, ale nie należy do tego świata. Przy pomocy tego organu są oni zasadniczo w stanie pochwycić Światło Gnozy, prawdziwą wiedzę. I dzięki Szkole Duchowej to uwalniające Światło jest bardzo blisko nas.
Rodzi się ono w nas z każdym uderzeniem serca, nieskończenie wiele razy! Ofiarowuje się nam. Wnika ono w grupę i w każdego z nas aż do serca. Kiedy możemy to tak zobaczyć i przyjąć, kiedy w to wierzymy i kiedy poddajemy się temu Światłu, wtedy może ono stać się również w nas silnie aktywne i świadome. Może ono w nas zmartwychwstać, jak mówimy. To jest ten plan! To jest istota idei całego stworzenia. To jest intencją nieustającego naporu w całym wszechświecie. Kiedy odpowiadamy na to parcie we właściwy sposób, wtedy faktycznie możemy zmniejszyć i ostatecznie zakończyć cierpienie i smutek. Idźcie więc ścieżką Światła, wypełniajcie plan, urzeczywistniajcie to, w co wierzycie, urzeczywistniajcie to przez miłość.
Ogród Edenu
Profesor David J. Chalmers jest niezwykłym uczonym ze względu na swe ostro sformułowane i konsekwentnie przemyślane koncepcje świadomości. Bywają one szokujące, lecz zamiarem leżącym u ich podstaw jest skłonić ludzi do refleksji. Pytanie, które stawia, brzmi według naszego rozumienia: „Czy człowiek jest rzeczywiście człowiekiem, jeśli nie posiada swej nowej, wyższej duszy?” Ale jego wizja jest poruszająca również w innych aspektach. Podczas wykładu we Freiburgu, w listopadzie 2003 roku zrobił on następujące wprowadzenie:
„W ogrodzie Edenu mieliśmy bezpośredni kontakt ze światem. Bezpośrednio stykaliśmy się ze wszystkimi przedmiotami i ich właściwościami w tym świecie. Przedmioty były dla nas obecne bez żadnej interwencji lub pośrednictwa, a ich właściwości odkrywały się przed nami w całej ich wspaniałości.
Czerwone jabłko w Edenie było dla nas czerwone, doskonale, cudownie i prosto czerwone. Niepotrzebny był długi łańcuch przyczynowy od mikrofizyki powierzchni, przez powietrze i mózg, do spójnego doświadczenia wzrokowego. Ta doskonała czerwień jabłka była nam po prostu objawiona. Jakość czerwieni z naszego doświadczenia powstała z odzwierciedlenia idealnej czerwieni w świecie. Eden był światem idealnego, żywego koloru. Lecz potem nastąpił Upadek.
Najpierw spożyliśmy z Drzewa Iluzji. Po tym przedmioty przybierały czasem różne kolory i różne kształty w różnym czasie, chociaż istniały powody, by wierzyć, że przedmiot sam w sobie się nie zmienił. I tak związek między doświadczeniem wzrokowym a światem stał się zmienny i zależny od nieznanych czynników: nie mogliśmy dłużej przyjmować, że doświadczenie wzrokowe ukazuje nam świat takim, jakim on rzeczywiście jest.
Następnie spożyliśmy z Drzewa Poznania. W następstwie tego odkryliśmy, że kiedy widzimy jakiś przedmiot, zawsze istnieje złożony łańcuch przyczynowy w transmisji światła od obiektu do siatkówki oraz w transmisji elektrycznej od siatkówki do mózgu. Ta reakcja łańcuchowa uruchamiana jest przez mikrofizyczne właściwości, których związek z jakością naszego doświadczenia jest całkowicie arbitralny. Nie było już więc powodu, by wierzyć w bezpośrednie powinowactwo między nami a wspaniałymi, pierwotnymi właściwościami Edenu, nie było też powodów po temu, by wierzyć, że przedmioty w świecie w ogóle takie właściwości posiadały.
Nie mieszkamy już w Edenie. Może Eden nigdy nie istniał, może nie mógł istnieć. Lecz wciąż odgrywa przemożną rolę w sposobie, w jaki postrzegamy świat. Czasami nasze postrzeganie oddaje ten świat jako świat Edenu, pełen idealnych barw i kształtów, z przedmiotami i właściwościami objawionymi nam bezpośrednio bez żadnego pośrednictwa. I mimo, że zostaliśmy wygnani z Edenu, Eden nadal jako pewnego rodzaju ideał określa zawartość naszego postrzegania”.
Podróż bez końca, 1998, kompozycja 15 obrazów, akryl na płótnie. Maria Silva, 330 x 200 cm. Ten obraz stanowi przykład sztuki pomostowej. Jest metaforą wolności (pióra), piękna (kwiaty);
białe ramki oznaczają świat statyczny, w którym wszystko ma swoje źródło; kolory, formy i ruch oznaczają dynamiczny świat objawienia. Prywatna kolekcja, foto Inge Ybema/BTH.