Temat miesiąca, październik 2005
Widzenie
„Z neutralnych zwierzęcych
pomocniczych organów światło wytwarza sobie organ, który ma stać się jemu podobny;
i tak oko kształtuje się przez światło dla światła, po to, by wewnętrzne
światło stanęło naprzeciwko światła zewnętrznego.”
(J. W. von Goethe)
Oko ludzkie postrzega codziennie
miliony rzeczy. Przez nasze widzenie odbieramy to, co dzieje się dokoła nas. Pojmujemy
nasz świat z zewnątrz do wewnątrz i zaopatrujemy go w etykietki: to jest
drzewo, to dom, to jest ładne, tam panuje przemoc. W ten sposób usiłujemy zrozumieć
i przyswoić to, co spostrzegliśmy.
Malarze na przykład próbują,
to co widzieli i odebrali, przenieść na papier. Od oka do własnego, tak
złożonego życia wewnętrznego i dalej przez całe ciało do ręki – w ten sposób
odbywa się wymiana ze światem zewnętrznym. Lecz malowidło nigdy nie odpowiada rzeczywistości;
świadczy ono jedynie o staraniu, by dać wyraz rzeczywistości wewnętrznej i
zewnętrznej. Ani rzeczywistości ani prawdy nie da się pokazać. Odebrane
wrażenia i dzieło sztuki zawsze przestawiają perspektywę, zdolność pojmowania i
kunszt malarza.
Czy nie zdarzyło się już kiedyś
Państwu, że na przykład w czasie urlopu mieliście przed oczami wspaniały
krajobraz, zachwycający motyw? Słońce świeciło, to co widzieliście, zdawało się
po prostu doskonałe. Chwyciliście za aparat fotograficzny, by ten moment
utrwalić. Jednak gotowe zdjęcie nie odpowiadało Waszym wyobrażeniom, obraz nie
był w stanie tak naprawdę oddać tego jednego momentu. To, co znajdzie się na
papierze, może w pewnym sensie być bardzo piękne, a nawet mieć walory
artystyczne, lecz to, co potrafimy oddać, jest zaledwie jakimś, zazwyczaj nieokreślonym,
wspomnieniem chwili, wspomnieniem wrażenia piękna.
Albo też pomyślcie, jak to
jest być zakochanym, kiedy świat widzi się „przez różowe okulary” i jak takie
postrzeganie świata odległe jest od rzeczywistości.
Z czego to wynika, że widzimy
tylko to, co chcemy widzieć albo co widzieć potrafimy? Posługujemy się co
prawda środkami pomocniczymi w rodzaju okularów, mikroskopów, teleskopów, albo
nawet telewizorów, za pomocą których możemy widzieć zarówno w małym wymiarze
jak i w dużym wymiarze obrazy z całego świata oraz z głębi wszechświata. Ale
dlaczego nasze patrzenie zawsze jest tylko naszym osobistym widzeniem i nigdy
nie odpowiada prawdzie?
Oko osobowości jest
stworzone tylko do tego, abyśmy mogli poradzić sobie w tym świecie, abyśmy
mogli do niego się dostosować. Nie nadaje się jednak do tego, aby ujrzeć prawdę
znajdującą się za zasłoną. Nasze oko odbiera tylko to, co dopuszcza nasz
system, co może on przetworzyć i co przyciąga. Mamy oczy, a nie widzimy, jak określa
to Biblia.
Ale czy nie jest możliwe,
aby przez ćwiczenia duchowe wysubtelnić nasze widzenie? Czy i Szkoła Złotego
Różokrzyża nie mówi o tym, że u ludzi coraz bardziej wykształcać się będzie
widzenie eteryczne, że zaglądanie do sfery odbić stanie się możliwe nie tylko
dla pojedynczych ludzi lecz dla wielu?
Widzenie eteryczne odbywa
się zawsze poprzez nerwy wzrokowe i jest to jedynie wysubtelnienie systemu
nerwowego pod wpływem aktywności Wodnika. To widzenie, niezależnie jak
subtelne, nie może wykroczyć poza dialektykę, nawet jeśli zyskamy wgląd w
obszary subtelnomaterialne naszego świata. Wręcz przeciwnie, należy ostrzec
przed forsowaniem tej możliwości za pomocą ćwiczeń, ponieważ przez to następuje
jedynie o wiele większe związanie z tym polem życia. Prawdziwe światło, jedyna
prawda, pozostaje ukryta dla naszych zmysłów.
Oko zawdzięcza swoje
istnienie światłu. Fizykalnie oko nawet zanika, jeśli nie jest używane, np. u gatunków
traszek żyjących w jaskiniach oczy uległy degeneracji.
U nas ludzi jest podobnie.
Oddaliliśmy się od boskiego światła. Znajdujemy się w obszarze, który jest
oddzielony od tego, co boskie. Zdolność widzenia prawdziwego światła w całej
jego pełni, zaniknęła w nas. Przez upadek z boskiego pola życia nasz system
jest całkiem zdegenerowany, nasze oko – całkowicie nastawione na dialektyczne postrzeganie.
Istnieje jednak droga do
głębszego pojmowania i postrzegania, wykraczającego poza nasze oczy. Saint-Exupéry
nawiązuje do tego w „Małym Księciu” słowami: „Tylko sercem widzi się naprawdę
dobrze”.
Nasz mikrokosmos poprzez
praatom w sercu człowieka posiada zdolność nawiązania wymiany z całkiem innym
obszarem życiowym. Jest to możliwość „widzenia”, odbijania, która nie jest
zależna od perspektywy i dioptrii. Warunkiem tego jest, abyśmy zebrali w naszej
dialektyce wystarczająco dużo doświadczeń, aby w naszym mikrokosmosie istniała
dojrzałość doświadczenia. Wówczas pojawi się w nas dążenie do tego, aby
otworzyć nasze serce dla światła, które nie jest z tego świata; wówczas zaufamy
temu Innemu w nas, który chce w nas wzrastać i powrócić z naszą pomocą do
boskiego obszaru życiowego.
Szkoła Złotego Różokrzyża
pomaga nam w tym, abyśmy przyswajali boskie światło. Siła boskiego światła
wywołuje w nas nową zdolność widzenia. Szkoła Duchowa służy jako pośrednik
pomiędzy nami a naszą właściwą ojczyzną, tak długo aż nasza duchowa zdolność
widzenia całkiem się rozbudzi; tak długo aż będziemy w stanie zrozumieć światło
przyjmowane z boskiej natury, które zawsze promieniuje, i aż pozwolimy mu w nas
działać, tak by przez swą siłę poprowadziło nas z powrotem do domu i by
oddziaływało przez nas w tym świecie. Wówczas wytworzy się w nas nowe widzenie
rzeczywistości i prawdy.