Wydawnictwo 
Książki 
Artykuły 

Informacje 
Artykuly 
 
Lectorium Rosicrucianum
Lectorium Rosicrucianum Rosekruis Pers Aktywności
  TEKSTY ->TEMATY MIESIĄCA -> LUTY 2007 

Temat miesiąca, luty 2007

 

Szczęście

 

 

Szczęście jest czymś, czego życzymy sobie oraz innym ludziom. Często słyszymy jak ktoś mówi: „Życzę ci szczęścia”. Gdyby życzącego zapytać, co pod tym rozumie, otrzymalibyśmy najróżniejsze odpowiedzi.

 

Co rozumiemy pod pojęciem szczęście?

 

Czy zawierzamy obietnicom polityki i reklamy? Czy jesteśmy posłuszni sugestiom mody, reklamom kosmetyków, ofertom salonów samochodowych z ich zawsze najlepszymi modelami? Czy wkładamy wszystkie nasze siły w pracę zawodową? Czy mamy nadzieje na sukces, pieniądze, władzę lub uznanie? Czy w ten sposób znajdziemy szczęście?

 

Jak mówi doświadczenie, indywidualnie odczuwany stan szczęścia nie utrzymuje się długo; pierwsze uniesienie szybko mija wraz z upływem czasu i z przyzwyczajeniem i już po bardzo niedługim czasie pojawiają się nowe pragnienia. Czy jeśli nie odnieśliśmy sukcesu, nie posiadamy władzy, mamy mało pieniędzy i na wiele rzeczy nas nie stać, automatycznie jesteśmy nieszczęśliwi?

 

Czy nieobecność szczęścia oznacza nieszczęście?

 

Gdy przyjrzymy się dziecku, które nie pamiętając o własnej osobie, całkowicie oddane jest zabawie, możemy ten stan jak najbardziej uznać za uczucie szczęścia. Kiedy jednak my dorośli znajdujemy się w takim stanie oddania?

 

Czy trzeba posiadać coś wielkiego lub ważnego, by być szczęśliwym? Czy nie istnieje także ciche szczęście w obliczu rzeczy małych: piękna kwiatu, promieni słońca nad łąką, ciszy zakątka nad strumykiem?

 

Jak długo utrzymuje się uczucie szczęścia wynikające z posiadania lub dokonań?

 

Przypomnijmy sobie bajkę „Jaśko szczęśliwy” braci Grimm. Jaśko, młody czeladnik, po siedmiu latach służby zostaje wynagrodzony przez swojego mistrza bryłą złota, tak wielką jak jego czaszka. Wyrusza w drogę do domu, do swojej matki. Lecz po drodze ciężar złota doskwiera mu ogromnie, tak że wymienia złoto za konia. Gdy koń go zrzuca, zamienia konia na łagodniejszą od niego krowę.

 

I tak dalej i tak dalej; za każdym razem zamienia to, co akurat posiada na coś, co w danym momencie zdaje mu się być godne pożądania: krowę na świnię, świnię na gęś, a tę w końcu na dwa kamienie szlifierskie, które przez nieuwagę strąca do studni. Teraz wreszcie czuje się wolny i szczęśliwy i wędruje do domu.

 

Nie ma szczęścia – jak mówi bajka – z którego nie wynikałyby również pewne komplikacje. Żadne dobro nie czyni nas pod każdym względem szczęśliwymi. Także pieniądze „szczęścia nie dają”, nawet jeśli siłą rzeczy odgrywają w życiu dużą rolę. Jeśli jednak tą drogą dążymy do szczęścia, niewielkie mamy szanse, by rzeczywiście je osiągnąć.

 

Czy możemy się zgodzić z tym, że nie należy w ogóle dążyć do szczęścia, lecz przychodzi ono samo, jeśli podążamy drogą wyzwolenia duszy?

 

Obok wielu innych przydomków, jakie nosi Budda, jest jeden, który daje temu wyraz. Zwie się go nie tylko „Dostojnym” lecz również „Szczęśliwym”. Dlaczego? Ponieważ wyzwolił się on od pragnień tego świata, od przywiązania do tego świata. Jak naucza buddyzm oraz hinduizm, dopiero uwolnienie się od wszystkich ziemskich pragnień umożliwia nam oświecenie, spokój serca, prawdziwe szczęście.

 

Można odczuwać je w chwilach, gdy wewnętrznie odnaleźliśmy spokój, jak dziecko bawiące się w zapamiętaniu.

 

Przez spokój rozumiemy tutaj równowagę pomiędzy tym co na zewnątrz, co konieczne do naszego utrzymania, a tym co w samej głębi naszego wnętrza, bycie wolnym od wszelkich rzeczy zewnętrznych.

 

Prawdziwy spokój ukryty jest w naszym jądrze duszy. Pozostawmy tylko odrobinę miejsca dla jądra duszy, a będziemy mogli odnaleźć drogę do naszej prawdziwej istoty.

 

Połączone ono jest z boskim źródłem. Wolne od pragnień tego świata, w samym sobie – w tym co Boskie – posiada dostatek.

 

W równowadze tego spokoju otwiera nam się serce, doświadczamy szczęścia, które przekracza wszelkie granice. W tych momentach doznajemy Nieprzemijalnego. Jesteśmy wówczas jak „Jaśko szczęśliwy”, wolni od wszystkich ziemskich więzów.

 

Co prawda wahadło życia raz po raz wychylać się będzie w ziemską stronę. Lecz jeśli odnaleźliśmy więź z Gnozą, z Bogiem, zawsze mamy możliwość, by poprzez zastanowienie, zadumę i wyciszenie dotrzeć do naszej prawdziwej istoty, naszego prawdziwego stanu szczęścia. To też jest głębokim sensem naszych konferencji odnowiennych.

 

Obyście tych momentów coraz częściej doświadczali w Waszym życiu. Są one źródłem nieprzemijalnej siły duszy.

 

 
 

© 1996-2007 Lectorium Rosicrucianum